uczą w szkole

Czego uczą w szkole?

Kiedy ja byłam w szkole, dowiedziałam się rzeczy nudnych. Na przykład co to jest cotangens (nie mówię, że zapamiętałam, tylko że się dowiedziałam), jak przebiega mitoza oraz co to były artykuły henrykowskie (i wcale nie chodzi o produkty wędliniarskie marki Henryk K.). Natomiast w tej chwili dzieci uczą się prawdziwych petard – zresztą nie umknęło to opinii publicznej, która co i rusz elektryzowana jest nową sensacją programową. Naprawdę, nie sposób się nie odnieść  do niewiarygodnej inwencji merytorycznej w nowej polskiej edukacji.

Savoir vivre nade wszystko

Już nasi pradziadowie wiedzieli, że główną informacją przydatną młodzieży – zwłaszcza płci żeńskiej – są zasady dobrego wychowania. A dobre tradycje należy kontynuować. Na przykład takie, jak: proces wędzenia szynki dębowej, niejasność procedur urzędniczych oraz wychowanie grzecznych, nikomu nie przeszkadzających, kobiet.

Niezwykle akuratne w tym temacie podręczniki pojawiły się na zajęciach dla młodzieży. Niestety akurat te zajęcia były dodatkowe i światłe treści w nim zawarte były w niebezpieczeństwie nie wypłynięcia na światło dziennie. Na szczęście internet robi swoje i teraz już każda dama wie, że:

Otóż właśnie. Złóż skromnie dłonie na łonie, rzęsę spuść i nawet nią zamrugaj, mały rumieniec ni-to-wstydu-ni-to-zadowolenia również będzie mile widziany. Cichutkim, skromnym głosikiem, grzecznie podziękuj i poproś o więcej zainteresowania werbalnego, mniej manualnego. Wtedy być może nie urazisz jego ego a przecież wszyscy wiemy, że męskie ego jest najważniejsze.

I dobrze sobie to zapamiętaj, najlepiej wyryj na blachę w ten swój głupi beret. Ponieważ, jak wszyscy wiemy, dziewczynki to są takie raczej głupiutkie. Wie o tym również autorKA (!!!) publikacji dla klas drugich:

Image result for o to jest ten intelekt?

 

Otóż sytuacja jest bardzo prosta (tak prosta, że nawet moja blond główka jest w stanie to pojąć).  Kobieta ma być ładna, cicha i skromna. Mężczyzna to szympans w dżungli z wielkim torsem i penisem, niepodzielnie panujący w swoim rewirze. Kobieta nie może mu dorównać. Ani sprzeciwić się w kategoryczny sposób, bo zostanie złapana za włosy i wciągnięta do najbliższej jaskini, gdzie pan i władca pokaże jej, gdzie jej miejsce.

Ale nic to, przecież to odosobniony przypadek, prawda? Otóż nieprawda.

Podręczniki wychowania „seksualnego” i do wychowania w rodzinie obfitują w różne perełki. Moje ulubione to 9tka i 11tka.

Według tych autorów dysproporcja sił między kobietą a mężczyzną jest rażąca. Oni próbują waszym córkom wbić do głowy, żeby się nie wychylały, bo znikąd nie przybędzie ratunek. Że są zdane na łaskę i niełaskę mężczyzn. Że męskie niezadowolenie może się dla nich źle skończyć, więc lepiej stać w kącie z dłońmi na podołku. Że są głupsze. Że celem ich życia jest zadowolenie mężczyzny. Że ich ciało jest brudne, wstydliwe i jeśli mężczyzna go nie zaakceptuje – również niepełnowartościowe. Czyli ujmując rzecz wprost: ich wartość zależy od widzimisię mężczyzny.

Nie wiem jak wy, ja sobie nie życzę, żeby moich synów uczono takich rzeczy o kobietach.  Dlatego – mimo wrodzonego i nabytego lenistwa – zamierzam dokładnie przeglądać ich podręczniki i jakby co robić dym.

Kto już robi dym?

***

Przy okazji i wy możecie pomóc swoim córkom – nie mówcie im bezrefleksyjnie pierwszych słów z tej listy.

Jakoś tak intuicyjnie takie treści kojarzą mi się z przyzwoleniem na bicie dzieci. Tutaj znajdziecie listę sytuacji, gdy według mnie jest to dozwolone.

Zapraszam do mnie na FB oraz na Insta.

I do grupy. Do grupy koniecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *