nie musisz sama

Mamosia samosia.

Dziewczyny, porozmawiajmy chwilę o nas. Nie o nas – w relacji z dzieckiem. Nie o nas – uczestniczkach życia społecznego. Nie o nas – użytkowniczkach mediów społecznościowych. Tylko nas. I o tym, czego same od siebie wymagamy.

Wiecie, ja jestem daleka od oceniania. Każdy robi jak mu w duszy śpiewa i Ty rób. Tylko tak na wszelki wypadek chciałam Ci przypomnieć: Ty naprawdę nie musisz sama. Na przestrzeni wieków mamy nigdy nie zostawały same z dziećmi i „domem”. Mieszkaliśmy w komunach, stadach. Plemiona pierwotne do tej pory właśnie tak żyją – dzieci wychowują się w grupach. Wszyscy członkowie społeczności (zwłaszcza kobiety, ale nie tylko!) wspierają i pomagają.

Samotne siedzenie dzień w dzień po kilka, kilkanaście godzin z małym dzieckiem to względnie nowy wynalazek. I bądźmy szczerzy – nie najlepszy. Na liście wynalazków cywilizacyjnych gdzieś tuż za plastikową butelką i niedaleko przed testami na zwierzętach. Jednym słowem, ten pomysł cuchnie.

Dlatego jeszcze raz przypominam: nie musisz sama.

Wstawać w nocy, odbijać, karmić nie musisz sama.

Chodzić na spacery, gotować obiadków, ubierać, przewijać nie musisz sama.

Sprzątać, planować posiłków, ładować zmywarki, prasować nie musisz sama.

Chodzić na wywiadówki, odbierać z przedszkola, wozić na zajęcia, dyskutować z nauczycielami nie musisz sama.

Uspokajać, lulać, tulić, nosić nie musisz sama.

Piec tortów, lepić pierogów, stroić choinki, pakować prezentów nie musisz sama.

Mierzyć się z tą straszną traumą dnia codziennego, z tym spaghetti rzeczywistości i flakami kolejnych dni nie musisz sama.

Jeśli tylko masz babcie, ciocie, koleżanki, siostry czy braci, kasę na panią do sprzątania albo nianię – słowem, gdzie tylko możesz szukaj pomocy. Bądź wdzięczna i bierz ile wlezie.

Nie zrozum mnie źle, ale jest też druga strona tego medalu. Sama znam ją bardzo dobrze, więc wiem:) Często wydaje nam się, że wszystko robimy najlepiej. Szukamy pretekstów i wymówek. Mówimy: oni nie potrafią. Tylko ja mogę. Tylko ze mną się uspokoi. Tylko JA dam radę. Zwłaszcza jeśli chodzi o męża. Narzekamy: on nic nie robi dobrze. Robi dobrze, tylko po swojemu.

Jeśli nie możesz tego znieść, jeśli już koniecznie musisz sama, to chociaż się sama przed sobą do tego przyznaj. I przy okazji nie troluj tych mam, które pomoc przyjmują – bowiem właśnie takie zachowanie jest biologicznie i historycznie uzasadnione. Nie samodzielność a stado. A najlepiej w ogóle nie troluj nikogo 🙂

I jeszcze jedna uwaga na koniec: mąż nie pomaga. On robi swoją część roboty. Nawet go nie pytaj czy coś zrobi, spytaj kiedy.

A właściwie weź nie pytaj, weź idź się zdrzemnij!

***

Do napisania tego wpisu zainspirowała mnie Ela ze Spoko Mama Tata Luz

Zapraszam do mnie na FB oraz na Insta.

I do grupy rodziców bez spiny, gdzie można mieć własne zdanie i się mylić też można.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *