kraina macierzyństwa

Cudowna Kraina Macierzyństwa

Witaj kochana, witaj w Cudownej Krainie Macierzyństwa. Pozwolisz, że Cię oprowadzę?

Zapewne przepłynęłaś już Morze Ciążowe i przebrnęłaś przez przymusowy, niezbyt komfortowy postój w Porcie Boleści (chyba, że weszłaś tą małą furtką z boku zwaną Przesmykiem Adopcyjnym – wbrew pozorom wejście nią jest nawet trudniejsze niż przez Port). Nieważne zresztą, jak się tu znalazłaś – nawet jeśli odczuwasz jeszcze skutki tej przeprawy, to tak naprawdę przestało to już mieć znaczenie. Bo zaraz za Bramą zaczyna się długi, przerażający Wąwóz Wątpliwości – i to on za chwilę Cię pochłonie.

Widzisz te strome ściany? Lepiej nie próbuj się na nie wdrapać, pokrwawisz sobie dłonie. Po prostu idź Ścieżką Intuicji, która wiedzie środkiem. Po prawej miniesz wiele ciekawych formacji skalnych – masyw Położnej, filar Pediatry albo przewieszenie Innych Matek. Będą kładły na Ciebie swoje złowrogie cienie, ale Ty idź, nie przejmuj się. To Twoja droga.

Po lewej stronie Wąwozu Wątpliwości znajduje się ściana Teściowej* – płaski, zatrważający monolit. Uważaj, bo nawet jeśli wygląda spokojnie to w każdej chwili można się spodziewać kamiennej lawiny z samego szczytu. Nie zatrzymuj się, nie patrz na boki, idź naprzód. Zbieraj do kieszeni kamyczki spod stóp – ich ciężar w kieszeni będzie Ci już zawsze przypominał o każdym kroku. O tym, że to Twoja Kraina i Twoja droga. Że jesteś najdzielniejszą, najlepszą mamą.  Cokolwiek stanie się dalej – Ty masz w kieszeni wszystko, czego potrzebujesz. Ścieżka przeprowadzi Cię również  ponad Rozpadliną Internetu. Biada tym, które do niej wpadną! Można zajrzeć, ale lepiej się nie zagłębiaj. Większość kamieni, które znajdują się na jej dnie świeci się sztucznym blaskiem. To nie złoto, to bzdury. Idź dalej. W końcu opuścisz ten straszny kanion. I nawet jeśli kiedyś w przyszłości opadną Cię wątpliwości – będziesz umiała sobie z nimi poradzić. Po Wąwozie to będzie pestka.

W miejscu, gdzie  wreszcie się rozszerza Wąwóz zaczyna się Dolina Dwóch Rzek, zwana też Mlekiem Płynącą. Możesz wybrać Rzekę Mleka, ale to trudna droga. Na początku mleko płynie cieniutkim strumyczkiem, dno pokryte jest ostrymi kamieniami, a Ty – cóż – na bosaka. Żeby dojść do miejsca, gdzie mleko wzbiera i rzeka zaczyna urzekać swym pięknem, będziesz musiała nieźle się natrudzić. Jeśli droga będzie dla Ciebie za trudna, zawsze możesz zdecydować się na zmianę strumienia – biegnie tuż obok, wykonany ludzką ręką a jego dno jest o wiele gładsze i bardziej przystępne. Niestety, to przejście zazwyczaj całe wybrukowane jest wyrzutami sumienia, ale pamiętaj co masz w kieszeni. Jesteś najlepszą mamą. A, i jeszcze jedna mała rzecz – wszystkie te rzeki wpadają w końcu do jednego jeziora, ale o tym za chwilę.

Bo oto z Dolina Dwóch Rzek wypełnia się gęstą roślinnością – wkraczamy do Lasu Codzienności,  zwykłej – niezwykłej dżungli. Są tu fragmenty wielkich przestrzeni – Polany Szczęścia, gdzie możesz biec nieskrępowana i cieszyć się życiem. Jest też wiele ciemnych, splecionych Zakątków Problemowych, będziesz musiała przedzierać się przez chaszcze i splątane korzenie roślin. Ich kolce będą Cię kłuły i drapały, chwytały za rękawy i próbowały wciągnąć do zdradzieckich Ruchomych Piasków. A czasami bywa i tak, że idziesz krok po kroku i nawet nie zauważasz kiedy i jak – a już tkwisz w piaskach po szyję i dalej się zanurzasz. Nie wahaj się krzyczeć ile sił w płucach po pomoc. To nieważne kto co pomyśli, kto jak oceni. Nieważne. Ważne jest tylko, żeby się wyrwać i iść dalej. Myśl o sobie.

Ruchome Piaski to nie jedyna pułapka, która na Ciebie czeka. Gdzieś w Lesie biegnie mała, lekko zarośnięta ścieżynka. Wiele z nas mija ją nawet nie zauważając – ale jeśli Twoim przeznaczeniem jest na nią wejść, to ona Cię odnajdzie. Ta ścieżka prowadzi w Góry Bezsilności. Ale nie takiej zwykłej, codziennej – to są raptem małe kamyczki rozrzucone po lesie, o które czasem się potykamy. W Góry Bezsilności trafiają rodzice dzieci chorych. Czasem na chwilę. Czasem na dłużej. A czasami na zawsze. Nie ma rzeczy trudniejszej niż przeprawa przez te góry. Płuca z całej siły próbują łapać rozrzedzone powietrze, bolą wszystkie mięśnie, ciało zamarza. Ale każdy kto tam trafił wie, że musi iść dalej. Pokonywać stromizny, trawersować granie, zdobywać szczyty bezsilności – często bez asekuracji. Po każdym kolejnym szczycie dopada myśl, że już dość, że więcej nie da rady, że czas się poddać. A potem wstajesz, otrzepujesz pył i idziesz dalej, szukać powrotnej drogi do Lasu Codzienności.

Niektórych rodziców czeka podróż do Krainy Cienia. Czasami trafiają tam po długiej przeprawie przez Góry Bezsilności, czasami nagle, bez ostrzeżenia. Po prostu kolejny krok jest krokiem w ciemność. Pamiętajcie o Krainie Cienia, bo ta pamięć pozwala cieszyć się bardziej z każdego kroku w Lesie Codzienności…

A trzeba się nim cieszyć. Czasami tak bardzo chcemy dojść do celu, że przemy przez ten Las jak ruskie tanki nie rozglądając się na boki, zapatrzone przed siebie, w amoku. Skupiamy się na przeszkodach, organizacji drogi, trudnościach. Ale to nie tak. Lepiej jest się zatrzymać, porozglądać, podziwiać,  jak najdłużej piknikować na Polanach Radości. Pożerać owoce z Drzew Słodkości (takie jak  Pierwsze Uśmiechy, Pierwsze Kroczki albo Pierwsze Słowa). Ich smak sprawia, że mięknie serce. Ich uwolniony aromat unosi się i wypełnia całą Krainę Macierzyństwa. Łap te owoce, bo przekwitają, możesz się nimi cieszyć tylko chwilę – potem zostaną wspomnieniem. Łap te wspomnienia. Dalej na drodze spotkasz też Drzewa Dumy, zakorzenione w szkolnych przedstawieniach, pierwszych miłościach i samodzielnych decyzjach dzieci. Łap to wszystko i smakuj jak najdłużej. W Krainie Macierzyństwa droga jest tak samo ważna jak jej cel. A może nawet ważniejsza?

Bo oto im dalej w Las, tym bardziej gęstwina się rozrzedza. Przybywa za to kamyków, nierówności i droga wiedzie jakby coraz bardziej pod górę. I niby iść łatwiej, a jednak człowiek coraz bardziej zdyszany. Z lasu pełnego niespodzianek, gęstej roślinności, kakofonii dźwięków i kolorów wychodzisz na pustą, otwartą przestrzeń. Dookoła aż po horyzont wzgórza, a na środku lśni tafla jeziora. To do niego wpływają Rzeki. Nad nim unoszą się mgły – to Twoje słowa gesty, cały ten czas, który w pełni i skupieniu spędziłaś ze swoimi dziećmi. Aromat zjedzonych owoców z Drzew Słodkości, Dumy i Złości. Opary znad Dołów. Kurz, który wzbiłaś idąc przez Wąwóz Wątpliwości. Tu skrapla się bryza znad Morza Ciążowego. To jest Twój cel i epicentrum wszystkich działań. Ale zauważasz też, że do Jeziora wpływają inne, nieznane strumienie. Owiewają je niespotkane wcześniej wiatry,  na które nigdy nie miałaś wpływu. To jest Jezioro Potencjału. To tutaj rozchodzą się drogi Twoje i Twoje dziecka. I nagle zdajesz sobie sprawę, że cel do którego dążyłaś wcale nie napełnia Cię nieskrępowaną radością – raczej niepokojem. Potrafisz wypuścić swoje dziecko, żeby mogło skorzystać ze swojego potencjału? Wkroczyło na szlak ku dorosłości? Czy to aby nie najtrudniejszy moment?

Jezioro otaczają Wzgórza Pustych Gniazd. Ty tutaj zostaniesz. Ile nazbierałaś wspomnień po drodze, ile kamyków masz w kieszeni, tyle z Tobą zostanie. Bo Twoje dziecko pójdzie dalej, zbuduje własną łódkę. I ruszy we własny rejs.

I tak ma być. A na razie korzystaj. Życzę miłego pobytu:)

 

* Teściowa jest tu oczywiście umowna. Na przykład moja własna teściowa – co podkreślam bezustannie – jest zrobiona ze złota 🙂

***

Wiem, Tatowie mogą się czuć co nieco wyałtowani. Może kiedyś namówię Ojca Marudę na wspólny wpis o Słodkiej Krainie Tacierzyństwa. Jak na razie – łapcie wpis o Ojcu.

Zapraszam do mnie na FB oraz na Insta.

I do grupy rodziców bez spiny, gdzie można mieć własne zdanie i się mylić też można. (Ale nie można propagować przemocy. W żadnym wydaniu.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *